Każde nasze spotkanie to powrót do siebie

Kiedy wchodzę na matę z grupą, nigdy nie wiem dokładnie, co się wydarzy. Wiem tylko jedno: nie będziemy „robić asan”. Będziemy spotykać się ze sobą – tu i teraz, w tym konkretnym ciele i umyśle, w tym konkretnym dniu.

Poranne Hatha jest zwykle łagodniejsza, rozgrzewająca i budząca. Popołudniowa Ashtanga Vinyasa – dynamiczna, mocna, czasem wymagająca. Wieczorna Joga Nidra – głęboka, regenerująca. Ale niezależnie od stylu, każde zajęcia mają jeden wspólny mianownik: świadomy oddech i chwilę ciszy. Pranajama nie jest dodatkiem. Jest sercem praktyki, które dostosowuję do tego, co przynosicie – do pory roku, Waszego nastroju, poziomu energii i tego, co aktualnie „krzyczy” w Waszych ciałach.


Skłony do przodu (Paschimottanasana, Uttanasana, Janu Sirsasana)
To moje ulubione „lekarstwo” na gonitwę myśli i stany lękowe. Gdy składamy się w pół, dosłownie chowamy głowę przed światem zewnętrznym i kierujemy uwagę do wewnątrz. Te pozycje działają jak przycisk „reset” dla układu nerwowego – aktywują tryb przywspółczulny, obniżają kortyzol i dają ten charakterystyczny spokój, który zostaje z nami na dłużej. Często kończymy je dłuższą pranajamą Nadi Shodhana lub Bhramari – oba te oddechy są niezwykle skuteczne przy lękach i napięciu emocjonalnym.

Wygięcia do tyłu (Bhujangasana, Ustrasana, Setu Bandhasana)
Te asany są jak otwarcie klatki piersiowej i serca. Pracujemy z nimi zwłaszcza wtedy, gdy czuję w grupie zmęczenie, przygnębienie lub zamknięcie. Wygięcia energetyzują, poprawiają nastrój i dosłownie „podnoszą” energetycznie. Po nich często wprowadzam Ujjayi – oddech, który daje stabilność i wewnętrzną siłę, tak potrzebną osobom zmagającym się z depresyjnymi nastrojami.

Skręty i pozycje boczne
To moi wielcy sprzymierzeńcy przy problemach trawiennych i „zablokowanych emocjach”. Skręty masują narządy wewnętrzne, pobudzają Jatharagni (ogień trawienny) i pomagają pozbyć się tego, co zalega nie tylko w jelitach, ale i w psychice. Po skrętach zawsze czuję, jak grupa „odetchnęła” – dosłownie i w przenośni.

Pozycje stojące i równowaga
Uczą stabilności, której tak bardzo brakuje w chaotycznym życiu. Tadasana, Virabhadrasana, Tree Pose – to nie tylko praca nóg i core. To trening umysłu: „mogę stać mocno, nawet gdy wszystko wokół się rusza”.


Moja największa misja na tych zajęciach nie jest spektakularna – nie chodzi mi o piękne zdjęcia na Instagramie ani o najgłębsze wygięcia. Chodzi o nawyki.

Chcę, żebyście zabierali ze sobą narzędzia, które realnie działają: konkretny oddech na lęk, sekwencję na bezsenność, postawę na obniżony nastrój. Żebyście wiedzieli, że kiedy znowu poczujecie, że „coś jest nie tak”, macie wybór inny niż tabletka. Macie oddech, macie ciało, macie świadomość.

Wieczorna Joga Nidra jest tu szczególnie mocna. Wielu uczestników mówi mi po kilku tygodniach: „Śpię jak dziecko”, „Pierwszy raz od miesięcy nie budzę się o 3 w nocy z gonitwą myśli”, „Czuję, że wracam do siebie”.

Bo joga nie leczy wszystkiego. Ale regularna, świadoma praktyka potrafi zdziałać cuda tam, gdzie farmakologia czasem tylko maskuje objawy.

Jeśli czujesz, że Twoje ciało i umysł wołają o wsparcie – szczególnie teraz, w okresie menopauzy, wypalenia albo chronicznego napięcia – zapraszam Cię na matę.

Przyjdź taka, jaka jesteś. Razem popracujemy nad tym, żebyś znowu czuła się u siebie.

Z miłością i szacunkiem dla Twojej drogi

Dodaj komentarz