Kilka lat temu natknąłem się na nagłówek na jednym z chrześcijańskich portali: „Joga to pułapka szatana”. Rozumiem, skąd biorą się takie obawy. Gdy coś pochodzi z innej tradycji duchowej i kulturowej, naturalne jest, że budzi pytania i niepokój o czystość własnej wiary. To troska płynąca z miłości do tradycji – i warto ją uszanować.
Jednak warto spojrzeć na jogę nieco szerzej i spokojniej.
Joga nie jest religią. To starożytna filozofia i system pracy nad sobą, który od tysięcy lat uprawiają ludzie różnych wyznań, kultur i klas społecznych na całym świecie – chrześcijanie, muzułmanie, ateiści, agnostycy. Nie każdy Hindus jest joginem, tak jak nie każdy chrześcijanin jest mistykiem. Joga to narzędzie, a nie wyznanie.

Wiele uniwersalnych zasad etycznych jest wspólnych dla wielkich tradycji. Dziesięć Przykazań chrześcijaństwa ma swoje odpowiedniki w etyce jogicznej – w zasadach yamy i niyamy, które mówią o nienawiści, prawdomówności, szacunku, umiarkowaniu i czystości. Joga idzie jednak dalej: nie tylko podaje „co należy robić”, ale opisuje konkretną drogę – jak rozwijać ciało, oddech, umysł i serce, aby te uniwersalne wartości mogły być realizowane w codziennym życiu.
Chrześcijaństwo, które w naszej części świata jest najczęściej wyznawaną religią, mówi o tym w sposób piękny, ale dość ogólny: dbaj o duszę, módl się, kochaj bliźniego, żyj w zgodzie z Bogiem. Nie rozwija jednak szczegółowo technicznych aspektów dbania o ciało jako świątynię. A joga właśnie to robi. Widzi człowieka w całości – nie oddziela ducha od ciała. Pokazuje, że jedno wpływa na drugie i że warto świadomie pracować nad obydwoma.
Przychodzą do mnie na zajęcia osoby głęboko wierzące. Po praktyce mówią: „Czuję się spokojniejszy”, „Lepiej śpię”, „Mam więcej cierpliwości dla rodziny”, „Łatwiej mi się modli”. Ich wiara nie słabnie – często wręcz pogłębia się, bo ciało przestaje być przeszkodą, a staje się wsparciem.
Oczywiście każdy ma prawo wybrać, co jest dla niego odpowiednie. Nie chodzi o to, by kogokolwiek przekonywać na siłę. Chodzi o to, by spojrzeć na jogę jako na jedną z wielu dostępnych metod dbania o zdrowie fizyczne i psychiczne – metodę, która może pięknie uzupełniać życie duchowe, zamiast mu zagrażać.
W końcu najważniejsze jest to, by człowiek stawał się lepszą, spokojniejszą i bardziej kochającą wersją siebie – niezależnie od tego, czy na macie wypowiada „namaste”, czy robi znak krzyża.
Szanuję każdą drogę, która prowadzi do dobra. Joga jest jedną z nich. Dla wielu osób – bardzo skuteczną.
Dodaj komentarz